Strony

poniedziałek, 28 listopada 2016

Almost blond


Jak pewnie zdążyliście zauważyć, od jakiegoś czasu nie farbuje włosów (odrosty ehh).
Postanowiłam wrócić do swojego naturalnego koloru, jakim jest ciemny blond.
Długo już poddaje się koloryzacji, więc tak naprawdę go nie pamiętam. Mimo tego sama jestem ciekawa,
czy uda mi się wprowadzić ten plan całkowicie w życie i wrócę w 100% do natury:P
Choć nie ukrywam, że rudy strasznie mi się podoba, ale jednak farbowanie włosów co 1.5 miesiąca trochę mnie męczyło :P
Nie wykluczam jednak, że moja silna wola w tym wypadku przegra z estetyką i wrócę do farbowania :)

Tak czy inaczej trzymajcie za mnie kciuki, a ja zostawiam Was ze stylizacją.
Co powiecie?? :)

niedziela, 20 listopada 2016

Self-confidence


Tak sobie myślę, że w dzisiejszych czasach trzeba być pewnym siebie, by móc realizować swoje marzenia.
Należy słuchać głosu swojego serca, ale również nie brać do siebie tego, co mówią o nas inni.
Często bywa tak, że nie mają odwagi podążać za swoimi marzeniami, dlatego krytykują albo co gorsza są dwulicowi.
Wiem, jest wtedy ciężko, zwłaszcza jeśli nie ma się oparcia w najbliższych, ale pamiętajcie:
nigdy nie pozwólcie nikomu, by gasił Wasz blask, tylko dlatego, że razi go w oczy :)

poniedziałek, 14 listopada 2016

Szuflada


Wiele z nas, choć pewnie część się nie przyzna, kupuje w second handach. 
Mimo że wielu osobom przeszkadza noszenie ubrań po kimś (ale nie pamiętają, że gdy byli mali nosili odzież
po starszym rodzeństwie), uważają to za niehigieniczne. Mnie osobiście to nie wadzi, zwłaszcza jeśli ubrania
są niezniszczone i wyglądają jak założone raz czy dwa. Nigdy jednak nie założyłabym butów czy bielizny
 po obcej osobie (chociaż zdarzają się i tacy ludzie), ale jeśli komuś to nie przeszkadza, to nic mi do tego :) 
  

Ostatnimi czasy często robię w second handzie "Szuflada" (ps. nie jest to post sponsorowany).
Można tam znaleźć naprawdę fajne rzeczy. Te wycenione są w naprawdę idealnym stanie,
w tych na wagę trzeba już przebierać, ale można wyhaczyć niezłe perełki:)
 
Poniżej chciałam pokazać Wam, co do tej pory udało mi się kupić.
Część rzeczy mogliście zobaczyć już na blogu czy w codziennych stylizacjach (Instagram czy fan page).
Ubrania podzieliłam wg kategorii, żeby było mi łatwiej i szybciej zrobić zdjęcia, bo rzeczy jest dość sporo:P
Choć pewnie znajdą się osoby, które posiadają o wiele więcej rzeczy z tzw. "lumpów", ale ja tutaj pokazuję
rzeczy tylko z Szuflady:) Marki jakie tam dostaniecie to przede wszystkim:
Atmosphere, Top Shop, New Look, Dorothy Perkins, George, ale także Adidas bądź Puma.

wtorek, 8 listopada 2016

Pumpkin curry sauce


Kiedyś jej nie lubiłam, obecnie mogłabym jeść codziennie. Mowa dziś o dyni. 
Ostatnio często gości na moim stole zwłaszcza w takim wydaniu, jak poniżej :)
Nie będę ukrywać, że połączenie dyni z curry, imbirem i mleczkiem kokosowym to dla mnie niebo w gębie.
Jeśli nie wierzycie, polecam spróbować :) Idealna propozycja na jesienny wieczór :)

Składniki (na 4 porcje):
1.5kg dyni
200gr makaronu ryżowego (może być ryż)
400gr piersi z kurczaka
kawałek świeżego imbiru
4 ząbki czosnku
pół cebuli
sól, pieprz, curry
łyżka oleju kokosowego
200ml mleczka kokosowego

Przygotowanie:
1. Dynię kroimy na większe i mniejsze kawałki. Pierś kroimy na kawałki, cebulę i czosnek w drobną kostkę,
a imbir w drobne paseczki (bądź plasterki- jak kto woli).
2. Na rozgrzanym oleju (w garnku) szklimy cebulę. Dodajemy imbir oraz czosnek i chwilę smażymy
(ale nie długo żeby czosnek nie zrobił się brązowy- wtedy staje się gorzki).
3. Następnie wrzucamy kurczaka, trochę go solimy/pieprzymy i chwilę smażymy.
4. Wrzucamy dynię, dodajemy curry i wszystko razem dusimy, aż dynia zmięknie.
5. Następnie wlewamy mleczko i ponownie dusimy, aż niektóre kawałki dyni rozmiękną się całkowicie, tworząc swego rodzaju sos.
6. Porcję makaronu wykładamy na talerz i polewamy sosem.

Makro (na 1 porcję):
11.5T/29.5B/66.5W

Smacznego :)

piątek, 4 listopada 2016

Variable woman


Naprawdę kobieta zmienną jest. Jeszcze nie tak dawno nikt nie namówiłby mnie po pierwsze na pudrowy róż,
a po drugie na przedziałek na środku. Co do przedziałka- odkąd pamiętam noszę go na boku,
ponieważ jako dziecko wyglądałam jak siedem nieszczęść :P Ostatnio jednak stwierdziłam,
że warto się przełamać i obie opcje chyba mi pasują :) Co sądzicie?? :)