Strony

piątek, 16 września 2016

My history with dairy


W dzisiejszym poście chciałabym Wam opisać moją historię z nabiałem.
Na wstępie pragnę jednak podkreślić, iż są to tylko i wyłącznie moje odczucia!!
Nikogo nie namawiam, by poszedł w moje ślady. Jedynie chcę Wam uzmysłowić, że problem z nietolerancją nabiału w ogóle istnieje.
Więc jeśli ktoś zauważy u siebie podobne objawy, co skłoni go to do zastanowienia się nad kwestią nabiału (oraz innych nietolerancji pokarmowych) i dzięki temu poprawi jakość swego życia, to właśnie po to jest ten wpis :) A jeśli nie macie nietolerancji, po jego konsumpcji nic Wam nie jest, to nie musicie z niego rezygnować:) Zapraszam zatem do lektury, choć będzie ona długa.

Zacznę od tego, że nigdy nie przepadałam za mięsem i przez to jadłam duże ilość nabiału. Najczęściej w postaci jogurtów owocowych, serków wiejskich, twarogu czy też mleka. W liceum (czy na studiach) na porządku dziennym były u mnie śniadania typu muesli
z mlekiem i owocami. Co prawda nigdy nie lubiłam ciepłego mleka, ale zimne mogłam wypić/zjeść z płatkami. Dodatkowo serki wiejskie
z warzywami na drugie śniadanie. Kanapki z twarogiem czy żółtym serem, naleśniki na leku z twarogiem, makaron z twarogiem, itp. Dużo różnych kombinacji. Mięso także jadłam, ale z reguły na obiad;) Tutaj napomknę że i w liceum, i na studiach cierpiałam z powodu bólów stawów (w szkole podstawowej nie mogę sobie przypomnieć). Zawsze śmiałam się, że jestem chodzącą pogodynką, ponieważ stawy 'kręciły mnie' na zmianę pogody- łokcie "na ciepło", natomiast kolana "na zimno". Niestety naturalne metody (np. wcierka ze spirytusu i paproci) nie pomagały, tabletkami nie chciałam się faszerować, więc po prostu przywykłam. Do tego jeszcze dochodziły bóle głowy i wypryski na brodzie przede wszystkim, a także sporadyczne bóle brzucha.

Jednak będąc na studiach gdzieś natknęłam się o artykuł nt. szkodliwości mleka. Dotyczył on tego, że mleko powinny być tylko niemowlaki
i ssaki w wieku niemowlęcym (do 3r.ż.). Dorośli nie powinni, ponieważ nie posiadają enzymu trawiącego jego białka (tzw. chymozyny).
Ponadto przyczynia się do podwyższania estrogenu u kobiet, a także może powodować raka prostaty/piersi/jajników. Dodatkowo podnosi poziom insuliny we krwi, oo i bujda że zawiera dużo wapnia!! Hasło "Pij mleko, będziesz wielki" można sobie wsadzić (wiecie gdzie:P). Mleko powoduje większe zachorowania na osteoporozę, a dużo więcej wapnia posiada choćby ziarno sezamu. Poza tym produkcja mleka pozostawia wiele do życzenia. Stwierdziłam zatem, że skoro i tak za mlekiem nie przepadam, nie będę go piła. Ale nadal jadłam jogurty, sery żółte, serki wiejskie i twaróg.

 I tak przez kilka lat, aż trafiłam na zajęcia pole dance, gdzie po jakimś czasie naciągnęłam sobie ścięgno i z polecenia koleżanki trafiłam do Pana Mirosława Walczyńskiego (chiropraktyk, rehabilitant, masażysta), który po badaniu brzucha (a przyszłam ze ścięgnem!!:P) poradził mi, bym odstawiła nabiał, ponieważ to on może powodować u mnie bóle stawów!! 

Zdziwiłam się, ale jak to ja, zaczęłam szperać w necie. Wyczytałam dosyć dużo (także na temat glutenu, który też zaczęłam ograniczać jakoś wtedy) i stwierdziłam, że odstawię część nabiału i zostanę przy jogurtach greckich, twarogu i serach żółtych, ale będę go jeść znacznie mniej. Po jakimś czasie odczułam różnicę- bóle stawów zniknęły praktycznie całkowicie!! Zaczęłam zatem pogłębiać wiedzę na ten temat i odstawiłam nabiał całkowicie, jedząc jedynie kozie sery oraz jogurt grecki, czasami mascarpone i parmezan.
I tak gdzieś do końca lutego 2016.

W marcu 2016 nabiał odstawiłam całkowicie (także kozi, gdyż często jest mieszany z mlekiem krowim). W odstawkę poszedł także gluten. Stawy przestały boleć całkowicie. A obecnie głowa pobolewa mnie tylko wtedy, gdy jestem mocno zmęczona albo wypiję za mało wody:) 

Jednak żeby nie było tak wesoło to po wypiciu odżywki białkowej i zjedzeniu banana, kręciło mnie w brzuchu, miałam wzdęcia i niekiedy gazy, poza tym te wypryski na brodzie (to nie był zwykły trądzik, ale pęcherzyki z wodą, gdy próbowałam je wyciskać jeszcze bardziej nachodziły wodą podskórną). Sądziłam, że bóle brzucha są od bananów, więc przestałam je jeść (nad czym ubolewałam, gdyż uwielbiam banany). Po treningu piłam odżywkę i zagryzałam żelkami. Jednak nieprzyjemne odczucia nadal występowały, a wypryski, pomimo niejedzenia glutenu, także nie chciały zniknąć:( Wtedy już wiedziałam- laktoza (cukier mleczny) albo kazeina (białko mleka krowiego).

Postanowiłam wtedy zainwestować w odżywkę białkową niezawierającą laktozy. Po treningu piłam ją, zagryzałam żelkami i nic mi nie było. Po jakimś czasie wróciłam do bananów. Po treningu piłam odżywkę i jadłam banana. Bóle nie wystąpiły, wyprysków brak:)

Jak widzicie, przeszłam drugą drogę zanim dowiedziałam się, że mam nietolerancję laktozy. Mogłabym zrobić dokładne testy na nietolerancje pokarmowe, wtedy wiedziałabym dokładnie, czego powinnam unikać. Jednak na tę chwilę wiem, że niejedzenie nabiału robi robotę:) Glutenu też staram się unikać, gdyż po jego zjedzeniu mam podobne objawy jak przy nabiale:)

Nie ukrywam, że początkowo brakowało mi zwłaszcza jogurtów greckich, twarogu oraz serów żółtych. Jednak istnieje wiele zamienników, dzięki którym można zapomnieć o nabiale. Co prawda od czasu do czasu zdarzy mi się zjeść ser żółty czy zwykły makaron pszenny, ale po kilku dniach widzę efekty na swojej twarzy. Dlatego staram się nie jeść tych produktów w ogóle, co nie jest łatwe, zwłaszcza że niektórym osobom ciężko jest wytłumaczyć, że nie jesz tego, gdyż po prostu ci to szkodzi. To nie tyle dieta tylko styl życia.

Tak czy inaczej w moim wypadku drobna sugestia (i potem w dużej mierze samoobserwacja oraz chęć zgłębiania wiedzy) doprowadziły do tego, że nie cierpię już z powodu bólu stawów (naprawdę cierpiałam, mimo że śmiałam się z tego). Myślę, że jeśli ktoś boryka się z podobnymi problemami, warto odstawić na jakiś czas gluten/nabiał (wystarczą już ok.3-4tyg. by zauważyć zmiany). Wiele osób nie jest świadomych, jak nietolerancje pokarmowe mogą wpłynąć na ogólne zdrowie (nie mylmy ich z alergiami- objawy alergii pojawiają się od razu, objawy nietolerancji mogą wystąpić dopiero po 24h a nawet tygodniu). Nieleczone latami mogą 'zabijać' nas powoli, gdyż prowadzą często do chorób autoimmunologicznych. 

Jeśli zaciekawił Was ten wpis albo macie jakieś pytania, pytajcie w komentarzach :)

Ps. Nie przytoczę literatury, gdyż całą swoją wiedzę zaczerpnęłam z różnych publikacji/artykułów/blogów, a także z własnego doświadczenia na przestrzeni lat;)

8 komentarzy:

  1. Jeśli chodzi o nabiał jak i gluten to trzeba bardzo uważać, ja jak za dużo spożywam mleka bardzo źle się czuje a jak ograniczę to jest okej. Odstawiłam produkty pszenne bo teraz się odchudzam ale ze względu na dwa przypadki w rodzinie celiakii musiałam je włączyć bo później różnie może z tym być.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odchudzając się nie musisz odstawiać wszystkich produktów pszennych, wystarczy te "białe" zastąpić pełnoziarnistymi. No ale jak celiakia to może zrób badania pod tym kątem, bo wtedy trzeba całkowicie.

      Usuń
  2. więcej takich wpisów! mega ciekawa sprawa :) Obawiam się że i ja mam nietolerancję nabiałów. A do tego jeszcze refluks żołądka i kamienie na nerkach. Nie wyobrażam sobie nie jeść tego wszystkiego, ale.. chyba nie zostanie mi żaden wybór. Nie czuję się dobrze od dawna, śpię bardzo długo przez co buszuję po nocach, jem mnóstwo śmieci i tonami ser żółty. Choć jakoś po serze nie jest mi tak źle, jak po owsiance z mlekiem. W ogóle owsianka z mlekiem muli mnie niemal zawsze, a mleko w innej postaci np. koktajlu już tak nie - to normalne?:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to nietolerancja glutenu, chociaż mam kilka pytań. Napiszę na fb do Ciebie:)

      Usuń
  3. Bez przerwy słyszę komentarze typu "bo z nudów sobie dietę wymyśliłaś". Ludziom nadal trudno zrozumieć że nie każdy ma ochotę zapychać się kotletem z kupą pyrów z dodatkiem masła, śmietany i ociekającymi bułką tarta z masłem wygotowanymi w soli warzywami. Nadal mnie to irytuje, ale nie tracę zacięcia i już od roku zdrowo się odżywiam i trenuję. Czuję się o niebo lepiej i jak patrzę na osoby w moim otoczeniu, które wiecznie narzekają na brak energii i różne dolegliwości bólowe to mi ich żal. Fakt, że często przygotowanie kotleta z pyrami zabiera o wiele mniej czasu niż zdrowego posiłku, ale nasz organizm się za to odwdzięczy. Czasem po pracy siedzę w garach nawet 3 godziny, żeby zrobić posiłki na następny dzień, ale za to jaka satysfakcja podczas posiłku :-). Wpis świetny, chcę więcej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Karolina Kochanska21 listopada 2016 00:31

    Takie same objawy jak u mnie a przy tym wszystkim straszne palenie zoladka tak bardzo az nie pozwala chodzic I potrafie obudzic sie w nocy ze strasznym Bolem I nie moge ani zasnac ani sie podniesc a co do stawow to nie dosc ze strasznie bola to I czasami az nogi mam bez czucia pozdrawiam Karolina x

    OdpowiedzUsuń

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Byłoby mi miło, gdybyś zostawił/a komentarz;]
It would be nice, if you left a comment;]