Strony

środa, 16 maja 2018

My healthy eating- how did it start??

 Nic nie dzieje się przypadkiem- coraz częściej zaczynam to dostrzegać. I tak też było w przypadku mojego zdrowego odżywiania.
Tak naprawdę gdyby nie lekka kontuzja (o ile można to tak nazwać), której doświadczyłam podczas treningu pole dance, nie wiem,
czy zainteresowałabym się zdrowym jedzeniem. Oczywiście kontuzja ma się nijak do diety, ale zacznijmy od początku :)


W 2013 roku na jednym z treningów pole dance naciągnęłam coś w lewej nodze (nie pamiętam co to dokładnie było).
Nie mogłam nic robić- ani leżeć, ani siedzieć, nie mówiąc już o zginaniu nogi. Szczęście w nieszczęściu na zajęcia chodziła
wtedy pewna Ania G., która poleciła mi wizytę u Pana Mirosława Walczyńskiego. Zajmuje się On fizjoterapią i medycyną niekonwencjonalną
w tym chiropraktyką. Wtedy do takich rzeczy podchodziłam z dystansem, ale z racji tego, że Ani powiedziała, że Pan Mirek
wyleczył jej "łokieć tenisisty" (obyło się bez lekarzy, sterydów, blokad i innych cudów), stwierdziłam, że dlaczego by nie spróbować- przecież co najwyżej stracę tylko pieniądze za wizytę (chociaż akurat tego też by mi było szkoda:P).

 Podczas wizyty powiedziałam, co stało mi się z nogą, ale nie wspomniałam nic o innych dolegliwościach takich jak np. migreny
czy częste niemigrenowe bóle głowy oraz bóle stawów. Najpierw Pan Mirek całą mnie nastawił, łącznie z odcinkiem szyjnym,
bo miałam poprzestawiane kręgi. Przez 3 dni kazał uważać na siebie, nie wykonywać gwałtownych ruchów, żeby wszystko zostało na swoim miejscu. Dodatkowo manualnie zbadał mi brzuch i zapytał, czy jem dużo nabiału, bo mam nabrzmiałe jelita i coś wtedy wyczuł
bodajże z wątrobą. Wówczas jadłam naprawdę spore ilości (mleko, jogurty owocowe, sery żółte, sery pleśniowe, serki wiejskie, ser biały), zatem odpowiedziałam twierdząco. Pan Mirek zasugerował odstawienie, może nie całkowicie, ale na jakiś czas produktów mlecznych.
Wtedy też wspomniałam o bólach stawów, więc tym bardziej powiedział, żeby spróbować odstawić, bo nabiał nie do końca wszystkim służy. 

Po przyjeździe do domu porozmawiałam o tym z mamą i zaczęłam szukać informacji na ten temat w Internecie. Wyczytałam, że nabiał,
a przede wszystkim mleko, może "zaśluzać" organizm, przez co tworzy się stan zapalny (cokolwiek to wtedy znaczyło:P). Jak każdy na początku stwierdziłam, że to jakieś brednie, ale co mi szkodzi przez jakiś czas nie jeść muesli z mlekiem czy ulubionych jogurcików albo sera żółtego. No łatwo nie było, ale powiem Wam, że bóle stawów ustąpiły, a naprawdę miałam z tym bardzo duży problem- kolana bolały mnie na zimno/deszcz, a łokcie na ciepło przez co śmiałam się, że byłam chodzącą pogodynką (mimo że do śmiechu mi wtedy nie było) :P

Zatem drążyłam temat i szukałam coraz więcej informacji na temat mleka i jego przetworów. Do tego stopnia zaczęłam się tym interesować,
że jest to teraz mój konik. Czytam książki, przeszukuję Internet (choć tutaj trzeba uważać, bo jest dużo sprzecznych informacji, które nie zawsze są podane przez wiarygodne źródła czy sprawdzone osoby). W 2015 roku napisałam post (TUTAJ) o moich nawykach żywieniowych. Od tamtego czasu trochę się zmieniło, ale nie tak dużo, no i jestem o wiele bardziej świadoma. Na początku starałam się każdego uświadamiać, ale nierzadko spotykałam się z pogardą, więc teraz robię to tylko, gdy mnie ktoś o to poprosi- nic na siłę.
Co prawda w 2016 roku miałam rozpisaną dietę przez trenera. Pomimo że bazowała na zdrowych produktach, to niestety była ona źle dobrana do mojej osoby (dużo by pisać bo to nie tylko o samą dietę chodziło), przez co do dnia dzisiejszego zmagam się z jej konsekwencjami, ale myślę, że powoli wychodzę na prostą. 

Nie żałuję, że tak się stało, gdyż dzięki tej lekcji zainteresowałam się dodatkowo interpretacją wyników badań laboratoryjnych oraz dietetyką kliniczną. Wiem, że dietą można wyleczyć bądź wspomóc wiele schorzeń, albo spowolnić proces chorobowy. Jestem jeszcze bardziej świadoma- co swoją drogą nie jest jednak do końca dobre, gdy jest się perfekcjonistką jak ja, ale staram się z tym walczyć :P Uczestniczę w szkoleniach, czytam więcej branżowych publikacji i na ile mi czas pozwala (i środki), to po prostu dokształcam się.
Dzięki temu pomogłam kilku osobom, zwłaszcza jeśli chodzi o kwestie związane z chorobami tarczycy. Ponadto zrobiłam sobie badania genetyczne, w których wyszło, że mam popsute geny odpowiedzialne między innymi za regenerację, dlatego zarówno zdrowe odżywianie, jak i ogólne dbanie o siebie będzie już wpisane w mój tryb życia do końca moich dni :) Ma to swoje plusy i minusy, ale nic z tym nie zrobię.
 Mam też nadzieję, że dzięki temu będę mogła pomóc większej ilości osób, więc jeśli borykacie się z jakimś problemem, nie czujecie się najlepiej (i nie wiecie, jaka jest tego przyczyna), chcielibyście zmienić swoje nawyki żywieniowe, to piszcie do mnie śmiało na: zwierzchowskapaulina@gmail.com . Może Was nakieruję, podpowiem, gdzie i jak szukać pomocy, na co zwrócić uwagę,
może już zwykła zmiana nawyków żywieniowych okaże się pomocna :)

Jestem zatem do Waszej dyspozycji :)

1 komentarz:

  1. Ja bym uważała z medycyną niekonwencjonalną, pełno jest oszustów i homeopatów.
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na moją stronę!

    OdpowiedzUsuń

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Byłoby mi miło, gdybyś zostawił/a komentarz;]
It would be nice, if you left a comment;]