Co prawda nie ja, tylko mój blog obchodzi dziś 3 urodziny (chociaż trójka z przodu zbliża się do mnie wielkimi krokami):)
Dokładnie 13 stycznia 2012 roku pojawił się tutaj pierwszy post (swoją drogą, szału nie było:P).
Nie ukrywam, miałam wiele wątpliwości, zakładając bloga. Nie wiedziałam po prostu, czy ktoś go będzie czytał.
Jak zareagują rodzice, narzeczony i znajomi. Na początku zdjęcia były nijakie, stylizacje takie sobie,
ale z czasem wszystko zaczęło się klarować.
Obecnie rodzina i narzeczony dzielnie mnie wspierają. Znajomi się podzielili, bo część do tego przywykła
i jest to dla nich normalne, śledzą bloga, a część po prostu zazdrości- bo jak to inaczej nazwać (tak, tak,
wiem od kogo pochodzi część negatywnych komentarzy- pamiętajcie, nie jesteście anonimowi w Internecie).
Zdjęcia się poprawiły, stylizacje także są bardziej przemyślane, staram się, żeby było coraz lepiej (choć łatwo nie jest):)
Mam swoich stałych czytelników, za co Wam kochani serdecznie dziękuję, bo bez Was nie byłoby tego bloga:*
I to w dużej mierze do Was kieruję dzisiejszy wpis:)
Co do hejterów (tych znajomych, jak i nieznajomych)- napiszę bez owijania, możecie mnie pocałować w zad:)
Tak mam zmarszczki, tak jestem niska, tak nie mam idealnej figury, więc ileż można o tym samym.
I tak dalej będę robić swoje, a jeśli uważacie, że znacie się na tym lepiej, to ruszcie tyłki i udowodnijcie to.
Najlepiej jest siedzieć i krytykować, niż docenić to, ile czasu i wysiłku potrzeba, by prowadzić bloga.
Niestety polskiej mentalności tak szybko się nie zmieni, tak więc kij Wam w oko.
Zajmijcie się czymś pożytecznym, zamiast tracić czas na hejtowanie innych.
Stąd życzę sobie bym nie straciła motywacji (a czasami jest gorzej, zwłaszcza gdy czasu brak),
by doba się wydłużyła (wiem, nierealne:P) i by Was przybywało coraz więcej (i zostało):)
Tym optymistycznym akcentem zapraszam Was do obejrzenia urodzinowych zdjęć w mojej sypialni
(inną jej część widzieliście TUTAJ). Pokazuję ją Wam dopiero teraz, ponieważ niedawno dopiero udało mi się
skompletować wszystkie dodatki, jakie mi się marzyły:) A że jestem perfekcjonistką, to u mnie wszystko musi być idealnie:)
I tak na koniec wszystkiego najlepszego, blogu mój!!